[RECENZJA] Ko Un – „Maninbo: Dziesięć tysięcy istnień”

Ko Un

Tytuł: 만인보 [Maninbo: Dziesięć tysięcy istnień]

Autor: 고은 [Ko Un]

Język: Polski

Data publikacji: 2012

Stron: 220

Gatunek: cykl wierszy

Wydawnictwo: Znak

Ocena:  10/10 gwiazdek

Poezja… Poezja… Czymże jest w obecnym świecie, w dzisiejszych czasach? Dla mnie jest czymś, co dodaje wyobraźni skrzydeł, uczy głębszych przemyśleń i czytania między wierszami. Także, gdy nadarzyła się okazja na zapoznanie się z poezją koreańską, jedną z jej najlepszych odsłon, byłam niezwykle uduchowiona… choć początek przybrał osobliwe szaty.

Zbiór wierszy zatytułowany „Maninbo: Dziesięć tysięcy istnień” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Ko Una – człowieka po wielu przejściach – od koszmaru wojny koreańskiej, bytności w klasztorze buddyjskim, po zamknięciu w czeluściach więziennej celi i walce o zjednoczenie narodu. Wówczas, jak głosi wstęp napisany przez Mieczysława Godynia, Ko Un ślubował, że jeśli kiedykolwiek wyjdzie na wolność, upamiętni oddzielnym wierszem każdego człowieka, którego osobiście spotkał bądź znał z historii Korei. Dotrzymał słowa, gdyż po ogłoszeniu amnestii w 1982 roku, przez kilka lat pracował nad cyklem poetyckim, który w chwili obecnej obejmuje już trzydzieści tomów [okres 1986-2010] – czyli cztery tysiące portretów. Tytuł brzmi „Maninbo”, czyli jak sam autor tłumaczy „ludzie dalszego planu”.

,,(…) gdy skazany na dwadzieścia lat przebywał w celi tak ciemnej, że nie widział nawet metalicznego połysku puszki na nieczystości, zaczął przywoływać w pamięci twarze wszystkich spotkanych w życiu ludzi i obmyślił długi poemat, a raczej cykl poematów, który miał się zaczynać w jego rodzinnej wiosce, następnie rozszerzać tak, by objąć każdą znaną mu osobę, łącznie z ważnymi dlań postaciami z historii i literatury. (…)”

Przedstawiony i wydany przez wydawnictwo Znak tomik stanowi prezentację zaledwie części jakże monumentalnego przedsięwzięcia poetyckiego. Jednakże, równocześnie prezentuje kwintesencję oraz wyszukaną różnorodność, niepowtarzalność zamysłu i wykonalności obietnicy złożonej w więziennej celi. Nie są to tłumaczenia z języka koreańskiego, zaś z angielskiego przekładu, którego wiele lat temu podjął się brat Antoni z Taizé, Kim Young-moo, a po śmierci Kima – Gary Gach. Wzbogacające całość zakończenie należy do Roberta Hassa, który przedstawia rozbudowaną opinię o „Maninbo”, jak i samym Ko Unie.

W dziesięciu tomach mieści się sto wierszy, które początkowo okazały się dla mnie wyzwaniem. Nabierałam odwagi na spotkanie z niewiadomą, na spotkanie z życiorysami obcych mi osób. Nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego rozpoczęcie procesu czytania zajęło mi tak wiele czasu, aby ukończyć go na niemalże jednym oddechu – tak porwała mnie treści, która wymaga wiele skupienia, przemyślenia i uwagi, aby lepiej zrozumieć i ujrzeć zobrazowane za pomocą słów sytuacje i sylwetki. Gdy prywatne rozterki oraz niepewności buszujące w umyśle powodujące brak koncentracji, który przeszkadzał w delektowaniu się poezją ustąpiły, gdy powróciła harmonia, mogłam bez większych przeszkód skupić się na „Maninbo”… które porwało mnie do cna.

•••

Podczas czytania poematów, w sposób spójny i realistyczny w mojej wyobraźni kreował się obraz – każdy inny odwzorowujący napotkany wiersz – przypominający wspomnienie. Czułam się, jakbym osobiście przyodziewała szaty obserwatora i osoby opowiadającej, relacjonującej ujrzane sceny, napotkane na mojej drodze istnienia jakże różnorodne – Ko Un stworzył niewyobrażalnie niejednorodną, ale harmonijną paletę barw – kolory o niezliczonej licznie odcieni odwzorowują ludzkie istoty. Powracając do pamięci, Ko Un zabiera Czytelnika w podróż wzdłuż, wszerz, wskroś Półwyspu Koreańskiego, który tak bardzo pragnął ujrzeć w zjednoczonej formie po wojnie.

20140408_220536

W tomiku pojawiają się wiersze, gdzie między wersami można doczytać się głębszego przesłania, przemyślenia rzutującego na światopogląd Czytelnika… jak również takie, których finezja prostoty po prostu przedstawia chwilę, wydarzenie tak oczywiste, że niemożliwe do parabolicznego zinterpretowania. Jawią się jako opowieści ukryte w formie poematów, sama forma zapisu przywodzi na myśl ustny przekaz, anegdotę, opis. Autor wyciąga esencję z każdego zaprezentowanego życia – przedstawia to, co według niego jest najistotniejsze w postrzeganiu danej osoby. Niekiedy są to momenty i czyny przełomowe, zaś chwilami sytuacje niezwykle przyziemne, z szarej rzeczywistości – osobliwie zwyczajne.

,,(…) Czym są pustelnicze wiersze,

jak nie strzępkami obłoku zrodzonego z cierpienia kobiety?”

[„Wiersze pustelnicze”, str. 201]

Autor nie pomija tematów niewygodnych czy rzucających smutny cień jak zbrodnia, gwałt, zdrada, cierpienie, głód, nienawiść, krzywda, rozpacz. Także, nie zapomina o tych pozytywnych odwołujących się do radości, szczęścia, skromności, poświęcenia, bohaterstwa… Wszystkie te wartości, idee, postawy, odczucia są prezentowane w sposób naturalny – tacy są ludzie, czy to w Korei, czy w innym kraju na kuli ziemskiej. Takie są istoty ludzie i takie a nie inne sytuacje im towarzyszą – ukryty uniwersalizm pozwala na dostrzeżenie łączących rasę ludzką aspektów nie znających granicy narodowościowej bądź geograficznej. Czytając kolejne wiersze czułam się świadkiem takich wydarzeń jak narodziny, śmierć, podróży, krótkich czynności z dnia powszedniego – towarzyszyłam tym osobom jakbym przyglądała się im z boku, jakbym słuchała opowieści o nich od kogoś – od samego Ko Una.

Obok osób anonimowych, żyjących na uboczu, napotykamy postacie, które zapisały się na kartach koreańskiej historii w dziedzinach tj. polityki czy literatury. Uwiecznione sylwetki, np. mnichów Hyegong i Weonhyo, prezydenta Korei z 1997 roku Kim Dae-junga, czy jednej z najbardziej znaczących poetek w dziejach Korei Heo Nanseolheon, napotykają istoty, o których życiu wiedziało niewielu. Dodatkowo, pewien wiersz jest naznaczony aspektem biograficznym samego autora. Opisuje on scenę odnalezienia na poboczu książki z poematami trędowatego poety, Han Ha-una. Taka sytuacja przydarzyła się Ko Unowi.

„Od tego dnia byłem Han Ha-unem.

Od tego dnia byłem trędowatym wędrowcem.

Od tego dnia cały świat był piaszczystą ścieżką.

Od tego dnia byłem poetą – smutnym poetą.”

Po dokładniejszym wczytaniu się w poematy można w nich dostrzec stopniowe przemiany jakie zachodziły w życiu Ko Una. Jednakże, autor nie skupia się jedynie na przyziemności egzystencji – sięga dodatkowo po tematykę metafizyczną, czerpie z ludowych opowieści oraz z niewytłumaczalnych zdarzeń. Nie zawsze to człowiek jest głównym bohaterem – bywa iż natura sama w sobie bądź jej wyszczególniony odpowiednik czy zwierzęta przenoszone są na pierwszy plan, Także… jest to oryginalny zbiór cudów jakże trudny do okiełznania jednym słowem. Nie można przebrnąć przez „Maninbo” ot tak. Wymaga on uwagi oraz poświęcenia czasowego ze strony Czytelnika, aby móc jak najlepiej zrozumieć zawartą w nim treść. Sama szata graficzna oraz skomponowanie niezwykle zachęca, a rysunki pojawiające się na początku każdego z tomów – autorstwa Ko Una – dodają swoistego posmaku, estetycznego dopełnienia. Powoduje, że całość współgra ze sobą.

•••

Dla mnie „Maninbo” okazało się podróżą poprzez specyficzne koreańskie realia, posłużyło jako atlas ludzkich istnień, przeistoczyło się w zmiennie emocjonalne wyzwanie. Nigdy nie czytałam poezji tak prostej w swej zawiłości, a za razem magicznej – być może zbyt krótko żyje na tym świecie. Nie zmienia to faktu, że w sposób naturalny jestem zachwycona tymże tomikiem – tak już chyba mam. Nie omieszkam się pogłębić mojej wiedzy na temat twórczości Ko Una, która zyskuje coraz większy poklask i uwielbienie poza granicami Korei.

Także, drodzy Czytelnicy… Jeśli i Wy nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z poezją Ko Una, to „Maninbo. Dziesięć tysięcy istnień” będzie idealnym początkiem, a także próbą dla Waszego umysły oraz wyobraźni… Początkiem niebezpiecznej, ale jakże fascynującej podróży u boku Ko Una i jego wspomnień.

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z poezją Ko Una dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.

logo

Recenzja: 잔디
KL

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 42,004
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: