[RECENZJA] Keum Jang-tae – „Historia koreańskiej myśli konfucjańskiej”

Historia koreańskiej myśli konfucjańskiej

Tytuł: 한국 유교 사상가 [Historia koreańskiej myśli konfucjańskiej]

Autor: 금장태 [Keum Jang-tae]

Język: Polski

Data publikacji: 2014

Stron: 288

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Ocena:  9/10 gwiazdek

Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że należy dogłębniej zastanowić się nad sensem istnienia i zasad, według których powinno ono się rozwijać, funkcjonować. Wówczas należy porzucić zewnętrzną powłokę i skupić się na tej duchowej, a także intelektualnej – zastanowić się nad religią, ideologią. Bo właśnie – czym tak naprawdę jest ten cały konfucjanizm, który stanowił niejako podwaliny obecnej Korei?

Dla mnie wydawał się swego rodzaju doktryną, ideologią skupiającą w sobie określone wzorce okalające aspekty dziedziny zwanej życiem, relacjami między ludźmi i inne przemyślenia. Jakoś nie było sposobności na dokładniejsze zagłębianie się, aż tu nagle, pojawiła się pewna książka. Po przeczytaniu „Historii koreańskiej myśli konfucjańskiej” doznałam wręcz historycznego szoku – chyba w pozytywnym znaczeniu.

Na początek jednak pozwolę sobie zacytować kilka zdań nawiązujących do trzech specyficznych cech koreańskiego konfucjanizmu z pierwszego rozdziału:

,,(…) Po pierwsze, konfucjanizm to pierwsza religia oraz myśl uniwersalna. (…) Po drugie, myśl konfucjańska głęboko zapuściła korzenie w koreańskim społeczeństwie zarówno jako główna ideologia jak i standard zachowań społeczno-moralnych. (…) Po trzecie, konfucjanizm jest najsilniejszą tradycyjną myślą, która została zachowana we współczesnym społeczeństwie. (…)

To zaledwie najprościej uogólnione tezy powiązane z tą ideologią. Dopiero później, na łamach następujących kartek rozpoczyna się prawdziwa podróż przez zamierzchłe dane historyczne. Szczerze przyznam, że autor, czyli Pan Keum Jang-tae wykonał naprawdę dobrą robotę w tworzeniu tak pojemnej i szerokiej pracy odnośnie konfucjanizmu. Oczywiście, przed nim byli inni naukowcy, którym sam autor dziękuje w przedmowie, gdyż to oni przetarli szlaki, zaś on orientował się za ich pośrednictwem oraz posługiwał się podczas pisania książki.

Jak teraz, podczas pisania, a nawet wcześniej, gdy czytałam i myślałam jak ująć słowami uczucia i osobiste przemyślenia odnośnie tejże książki, miałam lekko poplątane myśli, gdyż najzwyczajniej w świecie nie widziałam od czego zacząć. Postanowiłam więc moją opinię ująć w pewnego rodzaju podsumowanie całości. Być może moja recenzja wyda się Wam, drodzy Czytelnicy, zbytnio ogólnikowa, ale mam nadzieję, że w naprowadzi Was na główne myśli odnośnie „Historii koreańskiej myśli konfucjańskiej”, bo nawet jeśli chciałabym wyłapać jakieś szczególiki, to nawet nie mogę się zdecydować jakie, gdyż jest ich tak wiele.

Książka jest niezwykle, moim zdaniem, dopracowana. Jednakże, wymaga ona dużego skupienia i otwartości umysłu na atakujące co wyraz dane historyczne, imiona, daty, nazwy istotnych pism, manifestów, przekonań i wiele więcej! Aż gorąco uderza w umysł podczas czytania. Przede wszystkim dowiadujemy się o najważniejszych cnotach, które są obowiązkowe w konfucjanizmie jak prawość, lojalność, wierność, synowskiemu oddaniu ojcu (i inne) – zaś wszystko prowadzi ku drogi, ku jej odnalezieniu. Dodatkowo, mowa o nieodłącznej części tej ideologii, czyli rytuałach. Na każdy pojawiający się aspekt w tej dziejowej opowieści jest podana dokładna nazwa, zazwyczaj z dodatkiem zapisu rodzimego, czyli po koreańsku, a również i po chińsku. Sprawa tak samo tyczy się najważniejszych dzieł będących nadrzędną pomocą dydaktyczną w nauczaniu w konfucjańskim duchu, ludzkich istnień będących kluczowymi postaciami jak wojownicy, królowie, uczeni – np. Choi Chiwon, czy wzorowe przykłady w osobie Yi Hwang i Yi Yi.

Jednym z przeplatających się wątków jest powiązanie konfucjanizmu z buddyzmem oraz taoizmem. Spodobała mi się wypowiedź ulokowana na początku książki, są to słowa wspomnianego Choi Chiwona:

,,(…) Istnieje w kraju droga głębi. Zwana jest pungryu. (…) składają się na nią trzy religie (konfucjanizm, buddyzm i taoizm), które oświecają ludzi bezpośrednio. Jest powiązana z poczuciem piękna bazującym na konfucjańskim dostosowaniu się do moralności, taoistycznym podążeniu za prawami natury i buddyjskim praktykowaniu dobrych uczynków. (…)”

Jednakowoż, nie zawsze zdarzały się nad wyraz pochlebne opinie odnośnie harmonii Trzech Nauk (czyli wyżej wspomnianych trzech religii-ideologii). Szczególnie z ust ortodoksyjnych konfucjańskich uczonych padały negatywne wypowiedzi o mieszaniu się i łączeniu przemyśleń w celu utworzenia zgrabnej jedności. Nie zmienia to faktu, że buddyzm był wciąż obecny w życiu Koreańczyków, chociaż, głównie przez pojawienie się konfucjanizmu, miewał gorsze i lepsze chwile. Przypomina to nieco wagę, po której bokach znajdują się obydwie ideologie. Raz jedna jest na górze, aby za jakiś czas druga zajęła jej miejsce.

,,(…) Konfucjanizm położył podwaliny pod porządek społeczny, podczas gdy buddyzm zajął się kwestiami zbawienia i światem duchowym. (…)”

Takie losy dotyczyły samego konfucjanizmu, gdyż na łamach książki będącej szczegółowym i wręcz drobnostkowym opisem historii poznajemy wczesny narodziny i oswajanie (ideologia zawitała w Korei w czasach starożytnych) poprzez owocny, ale z czasem burzliwy rozkwit (rozwój, powstawanie wielu odłamów myślowych, sprzecznych opinii, a za tym szkół, bibliotek, myślicieli) ku stopniowemu rozkładowi (koniec państwa Joseon, pojawienie się katolicyzmu, okupacja japońska), aż po czasy dzisiejsze, kiedy to konfucjanizm, w swej rozwiniętej formie obumarł funkcjonując w dość okrojonej wersji i oczekuje na odrodzenie.

W obecnych latach konfucjanizm stracił na wartości, gdyż zbyt wolno podąża za ulegającą deformacji codziennością, wpływowi Zachodu oraz samoistnym przemianom w społeczeństwie koreańskim. Niekiedy chlubne cnoty nie posiadają racji bytu w unowocześniającym się świecie, a tutaj – Korei pogrążonej w geograficznym oraz społecznym podziale. Samo pojawienie się katolicyzmu, bodajże we wczesnym okresie XVIII wieku, uznano na początku za heretyczny atak na konfucjanizm, co spowodowało ostre represje i prześladowania. Jednakże, gdy katolicyzm zaczął zagrażać konfucjanizmowi (XIX/XX wiek), powstały liczne grupy, które próbowały zreformować, według ówczesnego mieniania, konserwatywną ideologię. Dla przykładu, postacią wartą wspomnienia, która na śmierć i życie walczyła o ocalenie, reanimowanie zanikającej filozofii kultywowanej przez wieki jest Li Byeongheon, który optował m.in. za budowaniem kościołów konfucjańskich, czyli przeistoczeniem konfucjanizmu w religię. To zaledwie szczególik w poglądach i pomysłach samego Li Byeongheona – a takich jak on było wielu i m.in. o nich jest bardzo szczegółowa mowa w książce.

Na przekór, ortodoksyjność miewa dobre strony. Jednym z przykładów podanych w książce jest postawa ortodoksyjnych konfucjańskich uczonych, którzy podczas okupacji japońskiej nie poddali się i wiedząc, że za sprzeciw grozi im kara śmierci odmówili używania japońskiego języka, ścięcia koków będących symbolem koreańskich uczonych (i nie tylko) – byli wierni ojczyźnie w obliczu wypleniania koreańskości. Przykładów oddania i lojalności jest o wiele więcej – zwłaszcza we wczesnych okresach rozwijającej się ideologii.

Zapewne, niektórzy podczas czytania, jak ja, mogą poczuć się nieco zagubieni w gąszczu pojawiających się informacji i terminów (najpewniej czułam się na początku lektury). Ułatwieniem jest podział na osiem rozdziałów, z czego każdy poświęcony jest innemu okresowi z dziejów Korei, oczywiście, w chronologicznym porządku. Zaczynamy od czasów starożytnych, panowania Trzech Królestw (podział na Silla, Goryeo, Baekje), państwo Joseon, które podzielono na trzy etapy, z wyszczególnieniem królewskich rządów – wczesny, środkowy, późny – aż po pojawienie się Cesarstwa Koreańskiego (i ostatniego króla, a za razem cesarza dawnej Korei), okupację japońską – kończąc na współczesności. Jawi się jako ogromny przedział czasowy i posegregowanie go w dany sposób ułatwia Czytelnikowi przyswajanie zapisanej wiedzy. Ogólny język wydaje się dość przystępny, chwilami napotykamy zabawnie brzmiące słownictwo – częściej polskie, niekiedy trzeba zatrzymać się i ponownie przeczytać fragment… Książka do łatwych nie należy.

•••

Śmiem stwierdzić, że „Historia koreańskiej myśli konfucjańskiej” nie jest lekką lekturką na jeden wieczór – ba! – prędzej na wiele wieczorów, i to niezwykle długich z towarzystwem długopisu oraz kartek do sporządzania notatek. Zapewne, są osoby, które lubując się w historycznej tematyce pochłoną książkę po krótkiej chwili, gdyż dla nich to chleb powszedni, istna przyjemność. Jeśli ktoś studiując kulturoznawstwo Orientu bądź typowo koreanistykę i poszukuje tematu na pracę licencjacką bądź magisterską bądź doktorancką i pragnie poświęcić pracę akurat konfucjanizmowi, a co za tym idzie – poszukuje cennych pomocy dydaktycznych – to ta książka należy do ich grona. Najbardziej przyda się do celów naukowych oraz dla osób chcących pogłębić wiedzę, poznać coś od samego rdzenia. Czytając poznajemy konfucjanizm od podszewki, zaznajamiamy się z tajnikami, na głębokich przestworzach oceanu badamy przeszłość z nutką refleksji odnośnie teraźniejszości, nie ograniczamy się do kilku dat i nazwisk – choć pewnie jest tego więcej, niż ujęte w książce. Czytając musimy poświęcić całą uwagę tekstowi, bo inaczej nic z niego nie wyciągniemy, zagubimy się i będziemy zmuszeni powrócić, rozpocząć od nowa.

„Historia koreańskiej myśli konfucjańskiej” jest wyzwaniem naukowym, kulturowym, niezwykle specyficznym, odmiennym. Ofiarowuje zderzenie z nieznaną zapewne dla wielu osób ideologią posiadającą godną podziwu przeszłość, która dostarczy niekiedy sprzecznych emocji, lekkich wzburzeń, czy też niezrozumiałego… zrozumienia! Książka trudna, ale do przebrnięcia – szczególnie jeśli przyświecają nam odgórne idee jak studia bądź pobudki osobistego intelektu 😉 Co tu dużej mówić – oto książka o koreańskiej odsłonie konfucjanizmu, która niekiedy wręcz zmąciła moje myśli.

Na własną odpowiedzialność – śmiem polecić – i radzę przeczytać kilkakrotnie ku utrwaleniu przyswojonych wiadomości 😉

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z „Historią koreańskiej myśli konfucjańskiej” Keum Jang-tae dzięki uprzejmości wydawnictwa Kwiaty Orientu.

Kwiaty Orientu

Recenzja: 잔디
KL

Reklamy
Dodaj komentarz

4 komentarze

  1. Haesung Lee

     /  03/02/2015

    Dziekuje za dobra recenzje.

    Pozdrawiam – tlumacz tej ksiazki – Haesung Lee

    Odpowiedz
    • Niezmiernie cieszę się, że recenzja przypadła Panu do gustu.
      Starałam się pisać szczerze i od serca, tak jak dyktowały myśli.

      Również dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, jak również przeczytanie recenzji.
      Bardzo mi miło.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Haesung Lee

     /  03/18/2015

    Jeszcze mam prosbe do Pani. Czy moglaby Pani czytac moja ksiazke pt. „Kapitalizm konfucjanski: koreanska droga rozwoju” i recenzjowac ja?

    Odpowiedz
    • Oczywiście, z miłą chęcią. Postaram się zdobyć egzemplarz Pana książki o tytule „Kapitalizm konfucjański: koreańska droga rozwoju”. Może nawet uda mi się nawiązać kontakt z wydawnictwem. Dziękuję.

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 42,004
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: