[RECENZJA] Kim Soweol, Yun Dongju, Seo Jeongju – „Mgła jedwabna. Wybór poezji koreańskiej XX wieku”

Mgła jedwabna

Tytuł: Mgła jedwabna

Autorzy: Kim Soweol, Yun Dongju, Seo Jeongju

Język: Polski

Data publikacji: 2005

Stron: 223

Gatunek: tomik poezji

Wydawnictwo: Akademickie DIALOG

Ocena:  9/10 gwiazdek

„(…) Ten czas, kiedy jedwabna mgła okrywa śniegowe pola, w samotności żyć nie potrafię (…)”

Powyższy fragment pochodzi z wiersza (autorstwa Kim Soweola) zatytułowanego identycznie jak ten koreański tomik poezji, czyli „Mgła jedwabna”. Już jakiś czas temu nabyłam go, jednakże w natłoku codzienności nie mogłam w ciszy i spokoju napawać się otwartą na interpretację poezję. Jednakże, teraz nadszedł ten czas – czas wolności trwającej kilka miesięcy. Powróciłam więc do książek od dawna zajmujących miejsce na mojej półce i błagających mnie ze łzami w okładkowych oczach o sięgnięcie po nie.

W „Mgle jedwabnej” zaprezentowane są wiersze trzech autorów – Kim Soweola, Yun Dongju i Seo Jeongju. Moją interpretację postanowiłam podzielić na trzy części i poświęcić oddzielną uwagę każdemu z poetów, a na zakończenie tworząc podsumowanie całości.

20140429_124304

Czytając wiersze poety, którego życie nie było usłane różami, zapadałam w ckliwą melancholię. Myśli i uczucia zatrzymywały się na chwilę i podróżowały ścieżkami wytyczonymi przez słowa następujących poematów. W każdym z nich panował spokojny smutek. Dobytek twórczy Kim Soweola stanowi jeden zbiór poezji zatytułowany „Azalie”, a także inne wiersze i zbiory esejów zatajone gdzieś w ciemnościach przeszłości. Jak wspomniałam, nie miał on łatwego żywota. Napiętnowany chorobą ojca żył w poczuciu pustki aż do samobójczej śmierci w wieku zaledwie 32 lat. Czytając jego wiersze śmiem twierdzić, że do samego końca nie uporał się z mentalną jak i fizyczną utratą ojca, a może także ukochanej, gdyż panuje w nich ogromna tęsknota, zagubienie.

Dojmujące jest samotne zasypianie
wzbiera w sercu głęboka tęsknota
tak wielka
że nawet twarz ulega zapomnieniu (…)

„Noc”, str. 35

Często uwagę przykuwa piętnowanie samotności, płaczu, powtarzające się zwroty do ukochanych osób.

(…) Zima się pogłębia, a w moich ciele
smutek, który rozsadza serce. (…)

„Półksiężyc”, str. 42

W poematach podmioty liryczne przyjmują rodzaj nie tylko męski, ale również żeński, jak niekiedy ogólnie porzuca konwencję pierwszej osoby i przemawia w osobie trzeciej. Podczas czytania wyobrażałam sobie autora w procesie tworzenia jako zadumanego myśliciela o twarzy pozbawionej uśmiechu, o sercu wypełnionym egzystencjalnymi pytaniami oraz bólem po wielkiej stracie, wzdychającego do chwil ulotnych. Najczęściej pojawia się tematyka miłosna – miłość utracona, miłość nieszczęśliwa, miłość odrzucona. Naturze poświęca się również dużo uwagi. Nawiązują do niej barwne metafory jak i występujące w poematach zwierzęta, owady. Rymy i melodyjność wierszy jest utrzymana w spokojnej tonacji, jakby słuchano opowieści wędrowca wypowiadanych szeptem.

(…) Delikatnie brzmiąca pieśń
kołysze mnie do snu
i choć zasypiam bez ciebie
śpię dobrym snem (…)

„Pieśń miłości”, str. 63

Słowa ułożone w luźne, a za razem złożone zdania przypominają urwane myśli, jakby wyrwane z kontekstu. Połączone są z personalnymi uwagami, z nawiązaniami do odmiennych sfer życiowych. Wprowadzone urozmaicenia wzorowane są na tzw. zwroty akcji, jednakże niepowodujące wzburzonych fal na morzu umysłu. Czysta i wyczuwalna zaduma, tkliwość, nostalgia, dominująca uczuciowość świadczy o wielkiej wrażliwości autora, twórczego kunsztu oraz niezwykłej umiejętności wprowadzenia Czytelnika w stan uczuciowy przybliżony temu towarzyszącemu podmiotowi, a zapewne i samemu Kim Soweolowi. Osobiście dałam się wciągnąć i oderwać od realiów mnie otaczających.

20140429_124210

Poetę można nazwać koreańskim Baczyńskim – koreańskim Kolumbem, gdyż ich wiersze jak i biografie są podobne. Dzieciństwo i młodość Yun Dongju przypadła na czasy okrutne dla całego narodu, a co dopiero dla rzeszy osób wkraczających w życie – przypadła na okupację japońską. Młodość polskiego pokolenia Kolumbów przerwała druga wojna światowa i ich życie wypełniała walka z okupantem – tak samo przebiegał żywot tego koreańskiego poety. Dla nich wszystkich poezja okazała się ryzykownym wyzwoleniem myśli oraz walki o niezależne jestestwo ojczyzny. Sam Yun Dongju był zapalonym patriotą, który wytrwale prowadził działalność niepodległościową, za co niestety trafił do więzienia. Nie doczekał egzystencji  w ocalonym spod japońskiego jarzma narodzie, gdyż zmarł w 1945 roku – roku przełomowym dla świata i Korei.

(…)
tak jak Jezus cierpiący
będę szczęśliwy
gdy zostanę wybrany do krzyża

pod ciemnym niebem
zwieszę głowę
a krew popłynie
jak rozkwitający kwiat

„Krzyż”, str. 135

Nieprzypadkowo poezję Yun Dongju porównać można z poezją Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Panowie podobnie prezentowali rzeczywistość w swych wierszach, zgrabnie omijali cenzurę mającą na celu wytępienie ojczystego języka posługując się metaforami, peryfrazą = językiem ezopowym. Nie pisali o okupacji, wojnie używając wprost tych słów – pomijali je stosując słownictwo zamienne. Yun Dongju maskował ten objaw tragizmu oblegającego jego naród, np. mianem choroby, nocy, nadchodzącej ciemności, śmierci czyhającej o świcie, czy po zbudzeniu ze snu.

(…) Jedyne pocieszenie dla młodego mężczyzny, któremu w zamian za młodość dano chorobę, to wplątany w sieć pająka motyl.

„Pokrzepienie”, str. 122

Przedstawiana w wierszach tęsknota, smutek, rozstanie, ból tyczy się cierpiącej ojczyzny i jej mieszkańców. Yun Dongju łączył się z całością, nie poświęcał słowa jedynie na ukazywanie jednostki w starciu z potęgą czegoś niewyobrażalnego, ale również starcie smutnego narodu z nieprzychylną codziennością. Pod maską kwiecistych i rozbudowanych metafor potrafiących wprowadzić umysł w zadumę ukrywał większą ideę, poważniejszy przekaz. U niego deszcz szepce, róża choruje, smutek pokrywa powieki… i wiele więcej. Dodatkowo, pojawia się wiele odniesień do natury, przedstawiciele fauny i flory odgrywają główne role, bądź stanowią barwne tło. Za każdym razem współegzystują z żywotem istoty ludzkiej, dopełniają ją.

(…)
gdy zamykam oczy słyszę głos mego serca
właśnie w tej chwili jak dzika jabłoń
dojrzewa idea

„Noc, kiedy wróciłem”, str. 115

(…)
W studni stał księżyc jasny,
Chmury rozległym przepływały niebem,
Błękitem jesiennym wiał wiatr. (…)

„Autoportret”, str. 92

Dryfując w porównaniach, czytając przetłumaczone poematy Yun Dongju przypomniała mi się poezja Tadeusza Różewicza, a najbardziej charakterystyczny dla jego wierszy zabieg stylistyczny zwany „walką o oddech”, czyli urywane zdania, ich estetyczny zlepek na początku nie posiadających ze sobą nic wspólnego. Niekiedy są to pojedyncze słowa, niekiedy ich dłuższy szereg. Jednakże! Dla równowagi pojawiają się poematy wypełnione długimi opisami urozmaiconymi drobnymi szczegółami, które przypominają krótkie opowieści. Należy uważnie wczytać się, podążać wytrwale za każdym słowem i spokojnie budować nowy obraz w wyobraźni.

(…)
W powiewie wiatru co ledwie kołysał listkami
poznałem mękę oddychania.
Pragnę o gwiazdach śpiewać i objąć miłością
wszystkich, którzy odchodzą.
Dalej kroczyć drogą,
którą obdarzył mnie los. (…)

„Prolog”, str. 91

Poematy Yun Dongju to artystyczne wyzwanie dla Czytelnika, ale wyzwanie wzbogacające. Poeta prezentuje teraźniejszość uniesioną, realia ubrał w barwne i zawiłe szaty. Jednakże, w tym szaleństwie jest metoda – ofiarowanie wytchnienia własnej duszy i przynoszenie ulgi, ostoi patriotyzmu dla uwięzionego narodu. Yun Dongju nie doczekał chwil, o które tak walczył… ale pamięć o nim i jego czynach przetrwała – śmiem sądzić, że nigdy nie przeminie – tak jak pamięć o Baczyńskim, Borowskich czy też Różewiczu. Najbardziej zadbać muszą o to następujące pokolenia młodości. Zapewne nigdy nie doświadczymy tego samego, ale poprzez poezję i wspomnienia, będziemy w stanie chociaż sobie to wyobrazić… i docenić.

(…)
Za oknem szepcze deszcz

Światło lampy odgania ciemności
Pozostałem tylko ja
Ostatni co czeka na świt jak na nową epokę

Wyciągam swe dziecięce ramiona
To pierwszy uścisk pełen łez i otuchy

„Zbyt łatwo napisany wiersz”, str. 145

20140429_124221

Seo Jeongju jako jedyny z trójki zaprezentowanych poetów doczekał chwili, kiedy jego ojczyzna odzyskała wolność – choć pod koniec okupacji japońskiej stał się pro-japońskim aktywistą. Uhonorowany m.in. Literacką Nagrodą Republiki Korei, pięciokrotnie nominowany do Literackiej Nagrody Nobla, stworzył niezwykle unikalny świat zahaczający o surrealizm w swych poematach.

(…)
Może ktoś gdzieś mówił o mnie,
a kwiat to usłyszał i przekazał wiatrowi?
(…)

„Kichanie”, str. 173

Studiował buddyzm, inspiracje czerpał z szamanizmu i koreańskich legend – mistyczne czynniki łatwo dostrzegalne i wyczuwalne są podczas podążania za każdym zapisanym słowem. Często następujące wersy przypominają urywane myśli, jakby licznie kłębił się w umyśle poety i za ich mieszanym, ale swoiście spójnym wpływem, zapisywał po sobie. Myśli tylko na pozór przypominają zbłądzone duszyczki.

Niektóre wiersze posiadają zabieg przyczynowościo-skutkowości… jeśli dobrze ujęłam moje rozmyślania w trafne pojęcie. Akcja z jednego wersu ma wpływ na nadchodzącą w kolejnym… a niekiedy nurt myślowy zatacza koło. Takie wiersze wprowadzają zamęt i chwilę należy się nad nimi zastanowić.

Gdybym
stał się kamieniem

Kamień
stałby się kwiatem lotosu

Lotos
stałby się jeziorem

Gdybym
stał się jeziorem

Jezioro
stałoby się kwiatem lotosu

Kwiat lotosu
stałby się kamieniem.

„Gdybym stał się kamieniem”, str. 162

Nieodłączną cechą charakteru poezji są metafory, w magiczny sposób przystrajanie codzienności. Seo Jeongju uczynił to w sposób przyjemnie płynny i pieszczotliwie głaszczący wyobraźnię. Dużo uwagi poświęca błahostkom, przyziemnym drobnostkom, które podnosi na wartości poświęcając im całe poematy. Wśród nich zazwyczaj całą uwagę pochłania natura – kwiaty – a także zjawiska przyrodnicze. Stają się alegoryczną studnią bez dna, czekającą jedynie na zaczerpnięcie z niej wody, która następnie w wytworny sposób nawodni umysł poety powodując rozkwit obrazu w wyobraźni… i bah! Powstaje wiersz.

(…)
Blask lampionu zatroskane niebo
Słowik napojony mleczną drogą
Pijany moją krwią
Śpiewa z trudem pieśń lamentu
Moja miłość odeszła na kraj nieba.

„Słowik”, str. 199

Oprócz wplatania flory w frazowe związki z charakterystycznymi dla istot ludzkich zachowaniami, dostrzegalna jest także personifikacja zwierząt. Czy to żółw, czy to żuraw, czy to inne stworzonko – nie brak wzmianek o nich. Nie przez przypadek stają się bohaterami wierszy – ich symbolika (zaczerpnięta z dawnych mitów i przypowieści) stanowi klucz do przekazu jaki skrywa cały wiersz.

(…)
Jak dzika gęś
Jak zamarznięta zimą dzika gęś
Tak i moje serce od chłodu ściśnięte
Płaczę nad swym marnym życiem.
(…)

„Na brzegu rzeki Han”, str. 179

Egzystencjalne zawiłości i pytania odnośnie ludzkich uczuć nadają poezji głębszy przekaz. Uczucia odgrywają dużą rolę, a zaprezentowane w swej czystej formie nadają całości harmonijnego wydźwięku. Tak jak podczas czytania wierszy Seo Jeongju czułam się jak podczas słuchania krótkich opowiastek skupiających się na impresywnych wydarzeniach podczas wieczornego spaceru brzegiem morza. Chwilami odpływa się i zatapia w nowej przestrzeni. Istne czary słowem.

Mgiełka gorącego powietrza się wznosi
podobna smutnej, szalonej miłości.
Kołysze się powoli i wznosi do góry.

(…)
Gdy twoje oczy pełne są jasnych łez,
unosi się w nich mgiełka gorącego powietrza.
(…)

„Mgiełka gorącego powietrza”, str. 171

(…)
Czego nie możesz poskromić
ani łzami ani tańcem
ani cierpieniem
wszystko to wzleci na falujących chmurach
muśnie krawędź innego świata.

„Żuraw”, str. 175

Jak wspomniałam, Seo Jeongju czerpał m.in. z szamanizmu jak z życiodajnego źródła. W jego poematach nie brak nawiązań do koreańskich wierzeń, symboli, a także legend. Podwaliny tego zabiegu stylistycznego i tematycznego stanowi dzieciństwo poety. Wówczas babcia urozmaicała jego proces dorastania tradycyjnymi opowieściami o dawnych czasach. Dzięki temu jego poematy posiadają osobliwy styl i wydźwięk. Jednym z przykładów tego stwierdzenia są zaprezentowane dwa wiersze poświęcone Chunhyang – bohaterki starej legendy koreańskiej będącej symbolem wierności.

(…)
Nie wiem dokładnie gdzie jest ten inny świat
chyba nie dalej niż może
sięgnąć miłość Chunhyang.

„Ostatnia wola Chunhyang”, str. 191

Seo Jeongju – poeta – i jego poezja – problematyczny do określenia jednym słowem, zdaniem. Dzięki skupieniu się na uczuciach jednostki w połączeniu z humorzastą naturą, sięga w ponadczasowy głąb ludzkich pragnień… przez co staje się uniwersalny. Słowami kreuje obraz rzeczywistości, ale nieco innej, nieco odmiennej, aby wyciągnąć z niej coś więcej… aby nadać jej magicznych cech. Gdyż nigdy nie jest ona czarno-biała. Należy zaczerpnąć innych barw z palety życia.

•••

Spotkanie z poezją zawsze staje się dla mnie możliwością przeniesienia się do innej czasoprzestrzeni – pozazmysłowej, magicznej, uduchowionej. Co prawda, zaprezentowane wiersze trzech koreańskich poetów w tomiku „Mgła jedwabna” nie są oryginalną wersją, a tłumaczeniami – jednakże bardziej przybliżającymi pierwotny wzór, pamiętając o zasadach obydwóch języków i ich przekładach. Także, bez znajomości języka Kraju Spokojnego Poranka możemy rozkoszować się poematami, gdyż zostały one przełożone bezpośrednio z języka koreańskiego i ładnie ubrane w mowę polską. Moim zdaniem przekaz tłumaczek – Choi Sung Eun i Beaty Bogusz – jawi się jako melodyjny, bujny i trafny. Choć przyznaję, chwilami należy się zatrzymać i przeczytać poemat jeszcze raz – bądź – czytać go wolno i ze zrozumieniem. Poezja to nie przelewki – diabeł tkwi w szczegółach.

O sprawach technicznych słów kilka… Oprawa graficzna jest miła dla oka. Przystępna i artystyczna czcionka. Obecność niewielkich ilustracji dodaje treści przyjaznego posmaku. Przypisy wyciągają pomocną dłoń w celu lepszego zrozumienia drzemiącego symbolizmu. Sama wielkość tomiku sympatycznie współgra z zawartością *(jeśli ktoś lubi a’ la kieszonkowe wydania w twardej okładce). Śmiem jedynie zasugerować, że całość mogłaby nosić tytuł nawiązujący do azalii, gdyż każdy z poetów poświęcił co najmniej jeden wiersz temu kwiatu. Jednakże, „mgła jedwabna” przypuszczalnie zwraca uwagę Czytelnika na panującą w poematach ulotność chwili, skupienie się na wielotematycznej i różnorodnej impresji. Otulenie się nią i rozpłynięcie na tle przygaszonego, oprószonego gwiazdami nieba… Polecam 🙂

•••

Recenzja: 잔디
KL

Reklamy
Dodaj komentarz

2 Komentarze

  1. Szo

     /  06/26/2014

    Piękne i niepowtarzalne! Zachwycam się, dziękuję! 🙂

    Odpowiedz
    • Ah! Ślicznie dziękuję za miłe słowa 🙂 Niezmiernie cieszę się, że recenzja przypadła do gustu i zachwyca. Cała przyjemność po mojej stronie. 🙂

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 44,706
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: