[RECENZJA] Anna Sawińska – „Za rękę z Koreańczykiem”

ww

Tytuł: Za rękę z Koreańczykiem

Autorka: Anna Sawińska

Język: Polski

Data publikacji: 2014

Stron: 255

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Ocena:  9/10 gwiazdek

Wracając z Warszawskich Targów Książki, oprócz uwieńczonej autografem „Szkoły kotów” Kim Jin-kyunga oraz „Skrzydło anioła” Jolanty Krysowatej, w torbie odpoczywała po trudach przemierzania Warszawy nowa zdobycz – pachnąca papierniczą świeżością druga lektura pióra Pani Anny Sawińskiej. Od tamtej chhwili „Za rękę z Koreańczykiem” grzecznie leżało na półce i czekało na rozpoczęcie procesu czytania… a, że niestety, byłam nieco zajęta innymi sprawami, jakże męczącymi, moja babcia jako pierwsza przeczytała tą książkę. Zachęcona jej pozytywnymi opiniami oraz namowami, że powinnam zaznajomić się z treścią, w napiętym grafiku odnalazłam kilka wolnych godzin i w niespełna trzy dni ukończyłam lekturę. Czas więc na kilka moich słownych groszy w formie recenzji…

Wzrastające zainteresowanie kulturą koreańską często określa się wzmożonym napływem tzw. hallyu wave, czyli koreańskiej fali. Widok pięknie ustylizowanych Panów, zgrabnych Pań, idyllicznych obrazków rodem z przeróżnych dram jakże wykwintnie rozpływających ekrany i serca oglądaczy powoduje, zazwyczaj u damskiej części, pragnienie spotkania takiego księcia z koreańskiej bajki. Byle tylko był śliczny, dobrze się ubierał, mówił to co chce się usłyszeć, codziennie organizował romantyczne wypady, nosił na tzw. barana i robił wszystko, co taki przecięty Koreańczyk robi dla swej wybranki w Korei… no i posiadał skośne oczy. Takie rzeczy… chyba w innym wcieleniu świata. Jednakże, nie ma co się dziwić takim zachowaniom, gdy ktoś jedynie bazuje na obrazkach przedstawionych przez wykwintnie dobrane media. Gdyby tak takie jednostki obejrzały sobie film, np. z „Trylogii zemsty” reżysera Park Chan-wooka, czy poczytały coś innego niż allkpopellę jak np. „Za rękę z Koreańczykiem”… poznałyby realia, te bardziej przyziemne. Gdyż, niestety, czy to w Polsce, czy to w Korei, czy to w innym kraju, nie ma ideałów *(chyba, że trafi się jakiś wyjąteczek). Poza tym – każdy definiuje ideał w sposób odmienny.

New Image

„Za rękę z Koreańczykiem” to true stories – czyli prawdziwe historie. Wywiady, luźne rozmowy z żywymi istotami, niekiedy tylko zmianie uległy imiona i drobne szczegóły z życia wzięte, gdyż czasami pragnie podzielenia się czymś nie równa się ujawnieniu całej prawdy. Oto czytamy relacje sześciu osób pochodzenia polskiego pozostających (bądź jak w jednym przypadku nie do końca) w związku z Koreańczykiem – czy to w Korei, czy to w Polsce. Podczas czytania dowiadujemy się o drobnostkach składających się na egzystencję z drugą osobą – początkowy rozwój relacji międzyludzkiej, chwile przełomowe jak zaręczyny, ślub, przeprowadzki, nauka dogadywania się i trudny dnia codziennego. Ujawnione są wady i zalety, wzloty i upadki, korzyści i straty w sferze personalnej, życiowej. Poznajemy rzeczywistość z innej bajki niż rodem z opery mydlanej.

Oprócz typowych relacji, książka zawiera bardzo wiele elementów składających się na koreańskie realia, na codzienność życia w Korei. Dla przykładu, gdyż wiele tego na kartkach, między wersami jest o wynajmowaniu mieszkania, o trudach wychowania i starania się o przedszkole dla dzieci, o kapryśnej, ale pomocnej służbie zdrowia, o klubach dla osób homoseksualnych, o miejscach polecanych na zwiedzanie… Pod tym względem książka jest w stanie posłużyć jako praktyczne źródło wiedzy, a niekiedy ciekawostek o Kraju Porannego Spokoju. Muszę przyznać, że chwilami nawiedzał mnie głód, gdy czytałam opisy kolejnych dań koreańskich, które także pojawiają się, wplecione w odpowiedzi odnośnie m.in. gotowania w domowych zaciszu.

Poglądy i relacje poszczególnych osób niekiedy się od siebie różnią, to oczywiste. Nikt nie jest identyczny. Dla niektórych odmienna kultura, wychowanie w różnych środowiskach stanowią drobny problem, zaś dla innych są jedynie błahą drobnostką, bo dogadują się doskonale.

Ukazana w książce otwartość, ujawnienie rąbka rodzinnej intymności powoduje, że lektura przebiega w harmonijnym i płynnym rytmie. Taka już natura ludzka, że ciekawi nas życie innych. Dodatkowym plusem jest oprawa graficzna – każde małżeństwo można określić mianem rozdziału, do którego wprowadzają Czytelnika dane z datami i imionami, oryginalne ilustracje przypominające szkice ołówkiem, a także krótki wstęp opisujący w jaki sposób autorka nawiązała kontakt z poszczególną osobą. Oczywiście, wisienką na torcie jest wywiad z samą Panią Anną Sawińską, który zachowano na sam koniec, na podsumowanie, dopełnienie całości.

Resumując spostrzeżenia, lektura „Za rękę z Koreańczykiem” poparła moje rozmyślania na temat związków, bycia z drugą osobą. Chociaż sama na karku mam zaledwie dziewiętnaście lat i zbyt wiele o życiu jeszcze, na dobrą sprawę nie wiem, jak również nie jestem pewna, jakie osoby spotkam jeszcze po drodze, czy także napatoczy się jakiś Koreańczyk, czy może ktoś inny… to zawsze zależy jaką istotę ludzką się pozna, jaka ona będzie i jacy my sami w tym wszystkim będziemy. Nie jesteśmy tacy sami, nie zawsze bywa kolorowo, ale w tym wszystkim liczy się człowiek i sposób bycia każdego z nas. Racja, nie powinno się lekceważyć różnic kulturowych, silnie zakorzenionych, ale osoby niestandardowe również stąpają tam gdzieś w innej krainie geograficznej. W większości przypadków narodowość okazuje się takim bonusem, ale bywa i tak, że niektórych przeciwności losów nie da się łatwo przezwyciężyć.

Takie jest życie – niejednorodne, pełne pomieszanych odcieniu z palety barw… a z koreańską cząstką zaprezentowane na łamach „Za rękę z Koreańczykiem”. Śmiem twierdzić, że każda zainteresowana osoba myśląca o pobycie w Korei, włączająca jakoś ten kraj w plany na przyszłość, bądź taka, która już tam wylądowała powinna, w miarę możliwości, przeczytać najnowszą książkę autorstwa Pani Anny Sawińskiej. Zawsze będzie to jakieś przygotowanie, pomoc w zrozumieniu koreańskiej mentalności, choć ociupinkę. Równocześnie lekturę polecam osobom chcącym wzbogacić wiedzę, dowiedzieć się czegoś nowego, poznać koreańskimi realiami i odmianami egzystencji za rękę z Koreańczykiem pozostającymi w pełni na ziemi polskiej. Po zakończeniu pozostanie uczucie satysfakcji i zadowolenia.

Osobiście książka bardzo przypadła mi do gustu, dowiedziałam się wielu nowych rzeczy o Korei i troszkę poukładałam sobie myśli w głowie. Coś czuję, że będzie to kolejny bestseller. Polecam 🙂

22

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z ,,Za rękę z Koreańczykiem” Anny Sawińskiej dzięki uprzejmości wydawnictwa Kwiaty Orientu.

Kwiaty Orientu

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 44,706
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: