[RECENZJA] Yi Mun-yol – „Syn człowieczy”

Syn człowieczy

Tytuł: Syn człowieczy

Autor: Yi Mun-yol

Język: Polski

Data publikacji: 2011

Stron: 288

Wydawnictwo: Zyska i S-ka

Ocena:  8/10 gwiazdek

 Dawno nie czytałam kryminału. W natłoku różnorodnych czynności i działalności, szczególnie przy okazji końca roku akademickiego, odnalezienie chwili na zatopienie się w lekturze graniczy z cudem – ale nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych! Przy okazji zaznajomienia się, poznania twórczość pisarza Yi Munyola za pośrednictwem polskiego przekazu książki „Nasz skrzywiony bohater” i dowiedzeniu się, że wcześniej ukazała się inna pozycja tegoż autora, byłam niezwykle ciekawa treści „Syna człowieczego”. Tak też postanowiłam zaspokoić czytelniczą dociekliwość.

Nie odkryję Ameryki, gdyż książka ukazała się cztery lata temu, więc pewnie dla niektórych jest znana, choć pojawią się osoby, które jak ja, dopiero niedawno przekonały się o jej istnieniu.

Po przeczytaniu opisu oczekiwałam lektury trzymającej w nieustannym napięciu, stworzonej z plątaniny kryminalnych zawirowań i sekretów, gdzie wspomnienie o historii „Żyda Wiecznego Tułacza” będzie jedynie drobną wstawką, takim urozmaiceniem… jednakże szybko pogubiłam się w staraniach ustalenia głównego wątku – czy jest nim opowieść o Min Yoseopie czy o Ahaswerusie. Po długiej analizie doszłam do oczywistego wniosku – są one równoważne, choć przewyższa ta o synu człowieczym, która staje się wytłumaczeniem, pretekstem dlaczego autor postanowił poświęcić również strony lektury dla Min Yoseopa. Jak wspomniałam, dostrzegalna zależność pomiędzy egzystencją zamordowanego bohatera a Ahaswerusa jest wyczuwalna po zaznajomieniu się ze znaczniejszą ilością kartek.

Dwaj bohaterowie jawią się jako ta sama osoba, przeżywająca podobne rozterki emocjonalne i poglądowe, a jednak obsadzeni są w innych czasach, realiach, miejscach. Jakby wszystko było dokładnie przemyślane ze strony autora podczas tworzenia owej powieści, czego oczywiście nie kwestionuję. Silne rozważania na tematy religijne, negacja chrześcijaństwa, próby przemycenia odmiennych wizji odnośnie dobrze znanych tradycji kusi mnie niczym wąż Ewę ku stwierdzeniu, że są to być może prywatne rozważania autora, ówcześnie przechodzącego kryzys wieku średniego, tak mocno zakorzenionego z tradycji konfucjańskiej, po tylu życiowych przejściach? Z chęcią bym się tego dowiedziała, cóż, może kiedyś mi się uda.

Jednakże, wracają do książki. Co do kwestii technicznych – jest to tłumaczenie polskiego z przekładu francuskiego oryginału zapisanego w języku koreańskim. Jak prawi francuski tłumacz, treść była dokładnie analizowana z samym autorem, aby za pośrednictwem haseł i zwrotów bliskim Europejczykom przekazać to, co zawarte zostało w ojczystej mowie Yi Munyola. Zatem, polskie tłumaczenie wydaje mi się dość adekwatne i niezwykle kompatybilne z procesem czytania. Jak wiadomo, w dużej mierze o sukcesie treści literatury obcej składa się również poziom jej przekazu, bo sławne nazwisko zawsze przyciągnie uwagę i podniesie sprzedaż, a właśnie dla mnie liczy się fabuła niżeli imię i nazwisko widniejące na okładce.

Książka prezentuje się gustownie i mistycznie, choć zawartej w niej akcji kryminalnej nie nazwałabym, aż tak trzymającej w napięci. Chyba, że wplecione zapiski z notatnika mają być jego kreatorem. Zagadka policyjna jest całkiem przyzwoicie spleciona, nic nie wydaje się takie oczywiste na pierwszy rzut oka, dopiero stopniowo odkrywamy „kto, dlaczego, jak…” ale w dość umiarkowanym tempie, bez pośpiechu.

Oceniłam opowieść na 8 punktów, choć nawet dałabym jej 9, ale przez to, że spowodowała powrót uciążliwych rozmyślań nad religią i egzystencjalnymi aspektami, co nieco wyprowadziło mnie z ostatnio zachowanej równowagi, choć w sumie to za razem jej plus – pobudza do myślenia. Jawi się jako dobra lektura, która w mojej pamięci zapisała się jako historia Ahaswerusa, a następnie pojawia się motyw zabójstwa, śledztwa, procesu poszukiwania winnego, postać Min Yoseopa. Czas spędzony z „Synem człowieczym” nie uznaję za zmarnowany, a raczej wnoszący coś nowego lub coś znanego, ale ukrytego głęboko w myślach, które dopiero po przeczytaniu ponownie dało o sobie znak. Lektura satysfakcjonuje i pobudza szare komórki.

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z ,,Syn człowieczy” Yi Mun-yola dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka.

서희

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 44,706
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: