[RECENZJA] Magdalena Tomaszewska-Bolałek – „Tradycje kulinarne Korei”

Tradycje kulinarne KoreiHanMunSi

Tytuł: Tradycje kulinarne Korei

Autorka: Magdalena Tomaszewska-Bolałek

Język: Polski

Data publikacji: 2015

Stron: 304

Wydawnictwo: Hanami

Ocena:  9/10 gwiazdek

Nadeszła taka chwila na zmianę specjalizacji… Oczywiście, żartuję. To, że zabrałam się za książkę całkowicie poświęconą innej tematyce niżeli poezji tudzież literaturze świadczy o tym, iż postanowiłam poszerzyć swe koreańskie horyzonty. Także podczas czytania „Tradycji kulinarnych Korei” wypłynęłam na dalekie wody, śmiem powiedzieć, zapędziłam się do głębiny! Zatem, aby przejrzyście uporządkować myśli, opowiem wszystko po kolei. Zapraszam na długą i drobiazgową podróż po smakach Korei.

Aż nie wiem od czego zacząć…

… więc zacznę od podstawowej kwestii, czyli formy książki.

Nie jest to lektura typowo kucharska, gdyż w głównej mierze skupia się na opowieściach o tym jak na przestrzeni wieków zmieniała się kuchnia koreańska. Kulinaria Kraju Porannego Spokoju autorka rozłożyła na czynniki pierwsze – i to w dosłownym znaczeniu. Mamy piętnaście (wliczając w to wstęp, zakończenie, transkrypcję, spis i indeks) rozdziałów, z czego ósmy noszący nazwę „Współczesna kuchnia koreańska” rozłożony jest na siedem podrozdziałów, w których przeplata się kilka przepisów.

Owe podrozdziały prawią niezwykle szczegółowo o m.in. produktach zbożowych, przyprawach, warzywach, grzybach, mięsach, słodyczach, herbatach… na alkoholach kończąc. W każdym rozdziale jest tyle informacji, że aż trudno wszystkie zliczyć. Oprócz typowych wiadomości na temat kulinariów możemy przeczytać nawiązujące do nich ciekawostki, zaszłości z przeszłości, dokładne opisy pojawiających się zjawisk, a nawet przeplatane wątki z dziedziny filmu tudzież sztuki. Ile tam się dzieje!

Pokrótce, w dużym skrócie…

Dzięki „Tradycji kulinarnych Korei” dowiemy się (m.in.) o: trzech głównych grupach posiłków, technikach przygotowywania jedzenia, jego stylach i aranżacji, o samym zjawisku smaku. Kilka wątków autorka poświęciła przedstawieniu kwestii jak sama Korea działa ku promowaniu swej kuchni, czyli o gastrodyplomacji.

Poznamy dokładnie jakie zmiany zaszły i zachodzą w hansik, dlaczego nie do końca nabiał trafia w koreańskie kubki smakowe, jakie odkrycia powiązane są z kuchnią koreańską, jak wpływały one na ewolucję ludów etnicznych, o tym jaki rodowód ma ukochany trunek Korei, czyli soju, a także dlaczego spożywanie biednych żółwi praktykowane jest na Półwyspie Koreańskim, o tym, co to takiego „syndrom chińskiej restauracji”. Dużo mówi się o samym ryżu, przy okazji którego poznajemy sylwetki koreańskich bogiń i bogów będących nieodłączną częścią m.in. kuchni, a także zaprezentowane jest zastosowanie przypalonego ryżu, z którego również wydobywa się smak. Również obszernie czytamy o makaronach, tofu, o produkcie będącym w stanie zastąpić kwas hialuronowy, o produktach nadających określony smak. Niekwestionowaną koreańską królową, czyli kimchi poznamy na wiele przeróżnych sposobów – jej odmiany, proces robienia, znaczenie jakie posiada w kręgach społecznych, itp.

Oczywiście, w ramach mowy o mięsach dostępnych w Korei nie zabrakło wzmianki na temat, dla wielu kontrowersyjny, czyli o psinie… a także o strunowym zwierzęciu, którego żadna roztropna żona nie poda swemu mężowi do spożycia, o rybach, o tteok, na którym opiera się cały podrozdział „Słodycze”, o przeszłości herbaty i kawy na Półwyspie Koreańskim, o zastawie stołowej… na etykiecie kończąc. Oj! A to i tak nie wszystko, gdyż przedstawiłam jedynie nieliczne wątki poruszone na łamach trzystustronnicowej książki. Jest ich o wiele więcej!

(…) wraz z rosnącym dostępem do produktów z najdalszych zakątków świata rośnie w Korei świadomość bogactwa własne sztuki kulinarnej. (…)

str. 70

Odsłona kucharska…

TradycjekulinarneKorei_HanMunSi (7)

Choć, jak już wspomniałam na początku, lektura nie jest typową książką kucharską to przepisów w niej nie zabrakło. Jest ich 22, podzielone są według kategorii, każdemu poświęcona jest osobna kartka, są zaprezentowane w schludnej i delikatnej aranżacji graficznej oraz okraszone fotograficzną wizualizacją. Konstrukcja przepisu prezentuje się tak, iż po lewej stronie mamy spis składników, zaś po prawej opis procesu przygotowywania przedstawiony niczym słowna relacja, gdyż kolejne etapy nie są wypunktowane. Jednakże są dość przejrzyste i łatwe do zrozumienia.

Wśród przepisów znajdziemy koreańskie giganty: bulgogi, kimchi jjigae, bibmibap, kkakdugi, choć dla mnie zabrakło mego ukochanego japchae oraz kilku innych, ale przepisy w owej książce pełnią raczej funkcję uzupełnienia niżeli je fundament. Są formą urozmaicenia, aby niektóre z wcześniej opisanych dań przedstawić w formie przepisu jak i dopełnienia podrozdziałów, gdyż przepisy stanowią ich zakończenie. Nie znajdziemy przepisów odnoszących się do przypraw, produktów leczniczych, herbat, napojów bezalkoholowych i samych alkoholi.

Pragnę jeszcze zaznaczyć kwestię jaka rzuciła mi się podczas czytania w oczęta. Często, przy okazji omawiania potrawy i tym podobnym odmian żywieniowych, autorka opisuje sposób w jaki są przygotowywane. Powiedzmy, że są to nieumowne, skrócone przepisy, które wymagają pogłębienia na własną rękę, ale zalążek już został ofiarowany.

(…) Dobrze przygotowane jedzenie powinno zapewnić eksplozję doznań i wpłynąć pozytywnie na ciało i duszę. (…)

str. 15

Podsumowanie…

Osobiście przyznam, iż książka bardzo mi się spodobała. Wiele, ale to wiele się z niej dowiedziałam – i to nie tylko o kuchni koreańskiej czy jakimś z jej składników. Choć chwilami za dużo było dla mnie nawiązań do Japonii – czasami są uzasadnione, a czasami tak „na doczepkę”, to w sumie, mówiąc kolokwialnie, nie mam się do czego przyczepić.  No może czcionka mogłaby być nieco większa, ale prawiąc szczerze, proces czytania przebiegł dość szybko, gdyż treść napisana jest niezwykle lekko i kompatybilne ze zmysłem wzrokowym. Przynajmniej ja tak miałam.

Przejścia z tematu na temat zachodzi dość płynnie i bez większych zgrzytów, dokładne tłumaczenia koreańskich terminów również na plus. Oczywiście, dla niektórych nieustający natłok informacji, informacyjek, ciekawostek, drobnych uwag tudzież innych szczegółów może okazać się przytłaczający. Jednakże, wydaje mi się, że nie powinno być takiego problemu. Osobiście podczas czytania robiłam notatki, a także naklejkami samoprzylepnymi zaznaczałam w książce, co to ważniejsze lub ciekawsze fragmenty, aby łatwiej było je później odnaleźć, bo bez tego byłoby troszkę trudno.

Całość jest opracowana niezwykle estetycznie, a zamieszczone na każdej stronie zdjęcia będące wizualizacją dań, przyborów, ujęć z koreańskich realiów wręcz mnie oczarowały! Można zauważyć, iż nie omieszkałam się niektóre z nich uwiecznić oraz załączyć do wpisu, choć na żywo wyglądają lepiej. Wiadomo, przede wszystkim ważna jest treść, ale w książce o tematyce kulinarnej, według mojej skromnej opinii, zdjęcia mówią czasami więcej niż tysiąc słów. No dobrze, troszkę przesadzam, ale fotografie zdobiące każdą stronę książki są tak dobrej jakości i tak podsycają kubki smakowe, że od samego czytania zgłodniałam.

Zatem, podsumowując.
Raz. Nie polecam czytania na głodnego.
Dwa.Na pewno nie polecam lektury osobom, które liczą na zawrotną ilość przepisów na koreańskie dania, gdyż nie na nich opiera się książka.
Trzy. Książka jest idealna dla tych, którzy chcą dowiedzieć się o Korei znacznie więcej od jej kulinarnej odsłony, jednej z jej esencji idealnie przeplatającej się z historią, życiem społecznym – każdym aspektem Korei. (I tu pojawia się duży plus, gdyż autorka nie ograniczyła się jedynie do Południa. Przeplatają się informacje z Północy, o daniach, trunkach…)

Choć „Tradycje kulinarne Korei” nie zadowolą każdego, choć i mnie chwilami przerastała, to śmiem stwierdzić, że jednak rozpali ciekawość, a nawet spowoduje, że zaczniemy poszukiwać rozwinięć niektórych tematów na własną rękę. Ma swoje plusy i minusy, ale warto dać jej szansę. A być może zapoczątkuje Waszą własną podróż u boku koreańskich kulinariów? Któż to wie. 🙂

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z ,,Tradycjami kulinarnymi Korei” Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek dzięki uprzejmości wydawnictwa Hanami.

서희

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 44,706
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: