[RECENZJA] Lee Hyeonseo – „Dziewczyna o siedmiu imionach”

55d48a7b0b2f5_o,size,933x0,q,70,h,e18d29

Tytuł: Dziewczyna o siedmiu imionach

Autorka: Lee Hyeonseo

Język: Polski

Data publikacji: 2015

Stron: 520

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena:  9/10 gwiazdek

Co jakiś czas, gdy miewam styczność z literaturą dotyczącą Korei Północnej, wątek jest powtarzalny – przewodzą relacje uciekinierów, który po wydostaniu się opowiadają o przeżytych losach tudzież relacje innych osób też pozostających w trudnej tematyce, z jaką północna część Półwyspu Koreańskiego jest najczęściej kojarzona. W zaistniałej sytuacji miałam do czynienia z pierwszym z wariantów, a mianowicie z biografią Lee Hyeonseo, kobietą, która chcąc ot tak odwiedzić dalszą rodzinę w Chinach przekroczyła rzekę będącą cienką granicą pomiędzy dwoma światami, czym spowodowała nieprzewidzianą lawinę zdarzeń.

Dawno, bo już prawie rok, nie zaczytałam się w lekturze poświęconej do cna tematyce Północnokoreańskiej, więc powrót do niej ponownie spowodował niesamowity kontrast odczuć. Proces czytania podążał dość wartko, co zawdzięcza się przede wszystkim kompatybilnemu z polskim umysłem tłumaczeniu jak i konstrukcji książki niezwykle w swojej kwintesencji przemyślanej. Tutaj nie ma miejsca na chaotyczny opis, autorka chronologicznie, z precyzją powraca do wspomnień, miejscami bardzo drastycznych. Choć dokładnie wiadomo, jakie rzeczy dzieją się w Kraju Wiecznego Słońca to ponownie doznałam dość mocnego szoku, gdyż nadal trudno uwierzyć, że coś takiego może się dziać w obecnych latach, aż niemożliwe. Szczególnie, gdy natknęłam się na fragment o publicznej egzekucji, pierwszej, której świadkiem stała się autorka i tytułowa bohaterka.

„(…) Trudno zrozumieć, jakim problemem dla Koreańczyków z Północy jest zaakceptowanie faktu, że reżim Kimów jest nie tylko bardzo zły, lecz także na wskroś niewłaściwy. Życie w tym kraju pod wieloma względami nie różni się od życia, jakie ludzie wiodą gdzie indziej – martwimy się o pieniądze, cieszymy z dzieci, pijemy zbyt wiele i drżymy o karierę zawodową. Jedyne, czego nie robimy to nie kwestionujemy wyroków Partii, bo to może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Koreańczycy, którzy nigdy nie opuszczali Północy, nie myślą krytycznie o reżimie, bo nie mają porównania – czy to z poprzednimi rządami, z różną polityką czy z tym, co dzieje się w świecie zewnętrznym. (…)”

bc48d39c-4f2f-432e-aa1f-668770974494-2060x1236fot. theguardian.com

To ja jestem tytułową dziewczyną o siedmiu imionach – mówi autorka.

Inną kwestią jaka wybiła się i zapadła w mojej pamięci spowodowała, że bardziej niżeli „Dziewczyna o siedmiu imionach” nadałabym książce tytuł „Dziewczyna o niespotykanym szczęściu”. Motywem przewodnim jest fakt, że Lee Hyeonseo podczas tułaczki ku wolności siedmiokrotnie musiała zmienić tożsamość. Okazała się na tyle silną i niesamowitą kobietą, pomimo napotykanych załamań, nie zatraciła się i potrafiła kroczyć dalej, co niejednego by złamało. Co do samego szczęścia, to nie opuszczało jej ani na kroku. Choć doświadczyła kilka krytycznych sytuacji spowodowanych niekiedy nieprzemyślanymi decyzjami, z których początkowo zapewne prorokowała, że nie wyjdzie cało, koniec końców kończyły się dobrze. Zapewne analizując przeszłe wydarzenia niejednokrotnie można zdziwić się, że ktoś miał aż tyle pomyślności od losu… tudzież dobrego anioła stróża, którym w przypadku autorki był jej ojciec. Często zastanawiałam się, czy autorka opisała wszystkie najważniejsze sytuacje jakich doświadczyła, czy niekiedy nie dopowiedziała wszystkiego, czy czegoś nie przemilczała… bo aż trudno było mi niekiedy uwierzyć, że nic poważniejszego się jej nie stało. Jeśli większość potoczyła się jak podała to naprawdę, miała niezwykle dużo szczęścia tudzież los przewidział dla niej taki, a nie inny obrót spraw, aby mogła walczyć dla tych, którym nie poszczęściło się jak jej, gdyż obecnie jest jedną z z bardziej znanych rzeczniczek walki o prawa człowieka w Korei Północnej.

„(…) Mimo to muszę wyznać, że Korea Północna jest moją ojczyzną. Kocham ją, ale chciałabym, by stała się dobrym miejscem. Trzon mojej ojczyzny to rodzina i wielu dobrych ludzi, których tam poznałam. Jak więc miałabym nie być patriotką?(…)”

Podsumowując przemyślenia, książka jawi się jako biograficzna opowieść uciekinierki z Korei, których w sumie nie brak na rynku, jednakże im człowiek inny tym opowieść staje się zupełnie odmienna… i w tym przypadku jest odmienna, gdyż osobiście autorka nie doświadczyła boleśnie północnokoreańskiego reżimu jak i cała tułaczka nie była „drogą przez męki”. „Dziewczyna o siedmiu imionach” to relacja kobiety początkowo nie zdającej sobie sprawy z nadchodzących zmian jakie są czekają, nie planującej ucieczki z kraju ku przedostaniu się do Chin, aby tam zacząć życie w lepszym świecie – ba – nawet nie nie myślącej o próbie przedostania się do Korei Południowej… jest naprawdę godna uwagi, godna wysłuchania historii z innej perspektywy, na pierwszy rzut oka wydającej się nieprawdopodobną. Nie jest to książka w całości obładowana drastycznymi opowieściami żywcem z Korei Północnej, gdyż Lee Hyeonseo tak naprawdę nic poważnego się nigdy nie stało – takie zdarzenia opisane są w formie przytoczenia sytuacji jakich stała się świadkiem i sytuacji, o jakich usłyszała. Dodatkowo, podczas wieloletniego pobytu w Chinach na ‚legalnych papierach’, opisuje sytuację innych uciekinierów na chińskiej ziemi. Warto wysłuchać opowieść o realiach północnokoreańskich z innej perspektywy, mniej brutalnej choć nadal szokującej.

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z  książką „Dziewczyna o siedmiu imionach” Lee Hyeonseo dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.

서희

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 42,004
  • Archiwum

  • %d blogerów lubi to: