[RECENZJA] Lee Gyutae – „Struktura świadomości Koreańczyków”

imag4216_1_1.jpg

 

 

 

Tytuł: Struktura świadomości Koreańczyków

Autor: Lee Gyutae

Język: Polski

Data publikacji: 2017

Stron: 238

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

 

 

 

 

Recenzja zajęła mi więcej czasu niż zakładałam, gdyż zostałam pokonana – przez książkę. Jak 1 i 2 część czytałam z myślą przyświecającą celom badawczych, czyli badam treść pod różnymi kątami, wyciągam wnioski ze słów autora, które zostały przetłumaczone na język polski i porównuję z informacjami jakie podczas studiów oraz poszukiwań we własnym zakresie pozyskałam o kulturze koreańskiej, tożsamości, zachowaniach Koreańczyków… to tak 3 i 4 część *(ale od połowy 2 część zaczęła wprowadzać mnie w ten stan) powaliły mój umysł z utrzymywanej zimnej krwi. Wszystko przez wzrastające na potędze i powtarzające się, kolokwialnie podsumowane, schematy My Koreańczycy jesteśmy naj naj naj, a Ci barbarzyńcy z Zachodu to w ogóle nie wiadomo z czym do ludzi. Zaowocowało to też zachowaniem, iż przestałam notować tudzież wyłapywać „najcenniejsze” perełki z umieszczonych artykułów. Dobrze, ale zacznę od początku, pozwolę sobie uporządkować informacje.

Książka autorstwa Lee Gyutae, południowokoreańskiego dziennikarza, to zbiór ukazujących się w gazetach artykułów, których tematem jest nieustannie zmieniające się w granicach świadomości historycznej środowisko socjalne, a w szczególności struktura jego świadomości. Książka podzielona jest na cztery części, a w składzie każdej znajduje się kilkanaście krótkich felietonów poświęconych różnym aspektom kultury, zachowania, tradycji koreańskich i jak przez to ukształtowana została świadomość. Powiem, iż lektura była fenomenem, który nadal nie potrafię zrozumieć – jest tak nasycona koreańskością i charakterystycznym dla Koreańczyków nacjonalistycznym wręcz sposobem myślenia, iż można się za głowę złapać. W oryginale artykuły zaczęły ukazywać się począwszy od 1983 roku na łamach The Chosun Ilbo z kilkoma przerwami aż do lutego 2006 roku – łączna liczba napisanych przez Lee Gyutae artykułów jest zawrotna i zaowocowała publikacją ośmiotomowych książek, gdzie zostały zebrane – serii zatytułowanej ‘한국인의의식구조’ czyli w wolnym tłumaczeniu „Struktura świadomości Koreańczyków”.

W polskim tłumaczeniu, które ukazało się w 2017 roku, do lektury ofiarowanych mamy dokładnie 69 artykułów. Przyznam, że gdyby zostały uporządkowane nieco inaczej jak na przykład schematami lub tematyką wówczas czytanie byłoby ułatwione, bo są momenty, gdzie jeden artykuł łączy się tematycznie z drugim, ale są niekiedy takie fragmenty, gdzie napotykamy lekki misz-masz i zamieszanie. Dla mojego strukturalistycznego umysłu czasami stanowiło to wyzwanie, gdyż po przeczytaniu jednej lub dwóch publikacji musiałam chwilę odsapnąć, przetrawić przyswojone informacje, przeanalizować je i ponownie wrócić do lektury.

Odnośnie samej tematyki artykułów, wiele z nim zapewne w oryginale pojawiły się wiele lat temu i większość informacji jest faktyczna ze stanem jaki w Korei Południowej panował w latach 70/80, zaś obecnie mijają się z ulegającą ciągłym zmianom południowokoreańskiej rzeczywistości i jej wpływie na tożsamość Koreańczyków. Autor przedstawia Koreę idealną, a nawet jeśli zaczyna dyskurs o rysie na narodzie koreańskim, już po chwili usprawiedliwia ją czynnikami, jakie na to wpłynęły i wyczuwa się podsumowanie w stylu tylko Koreańczyk to zrozumie, dla tych z Zachodu będzie to nie do pojęcia, bo nie są Koreańczykami – i tak w koło Macieju. W każdym artykule można wyczuć – a niekiedy wręcz parzy w oczy – generalizacja oraz kreowanie stereotypów na temat „dobrej Korei” a „barbarzyńskiego Zachodu”, podkreślana jest słowo w słowo „lepszość” Koreańczyków, która zakorzeniona jest w historii, mentalności wykreowanej na podstawie wpływu konfucjanizmu, wychowaniu… Sądzę, że autor poddawał wiele zachowań Koreańczyków nadinterpretacji i tworzył do tego własne teorie budujące wyższość narodu południowokoreańskiego. Ciężko, aż przytoczyć wszystkie fragmenty, ale zdołałam podsumować większość do dwóch głównych tez:

1) Koreańczycy są w stanie poświęcić wszystko dla grupy, zaniechać swojego szczęścia i dobrobytu dla celów wyższych czyli dla zbiorowości, a nie dla jednostki* (w tym momencie Zachód przedstawiony jest jako miejsce wypełnione egoistycznymi jednostkami, które dla przetrwania własnego bytu i indywidualności byliby zdolni do spalenia na stosie swych bliskich);

*owocuje tym, iż Koreańczycy są bardzo zamknięci na innych, czyli obcych i dobrze czują się jedynie we własnym – koreańskim – gronie, stają się introwertyczni na niekoreańskość – co akurat zauważalne jest wśród Koreańczyków znajdujących się na obczyźnie 

1a) „naszość” Koreańczyków, którą podłączam do tezy pierwszej, ale chciałam ją jeszcze bardziej wyszczególnić, autor przedstawia Koreańczyków, którzy nie mają czegokolwiek na własność – wszystko, dosłownie wszystko stanowi własność grupy, rodziny, zbiorowości, narodu – mogą pokonać wszystko, co „są jednością” (oczywiście Zachód stanowi całkowite przeciwieństwo);

1b) nadwrażliwość Koreańczyków, ich wewnętrzna dobroć i wyczucie, empatia na potrzeby innych, osób ceniących bliskość, bezinteresowność, nacisk na dobro ogólne; wyszczególnione ludzkie podejście do pracowników, a nie rzeczowe jak do urządzenia, co w zwyczaju mają ludzie na Zachodzie;

2) BARDZO silny związek Koreańczyków z naturą, wręcz ich miłość do zewsząd ich otaczającej, umiejętności życia z nią w harmonii oraz nie degradowaniu jej (co na Zachodzie jest nie do pomyślenia, bo ludzie z Zachodu nie potrafią żyć w zgodzie z naturą, dbają o nią, gdy potrzebne jest to dla wypełnienia ich celów, a jak przeszkadza – niszczą ją bez skrupułów);

(…) Koreańczycy, żyjąc w sercu natury, nie odczuwali potrzeby sztucznego jej ograniczania i wnoszenia do wnętrza domu. (…) Koreańczycy wytworzyli światopogląd dotyczący natury, w którym nie odgradzano się od niej, a wręcz dążono do tego, by być z nią jak najbliżej. (…) W odróżnieniu od ludzi na Zachodzie Koreańczycy nie traktują natury instrumentalnie, tylko się z nią zespalają. Według tej ideologii ścinanie kwiatków dla przyjemności było kulturowo odrzucane. (…)

Autor często sam zaprzecza własnym słowom – choćby przytacza poglądy, iż Koreańczycy są pełni bezinteresownego uczucia do drugiej osoby, z którą nawiązali zażyły kontakt, aby w innych pokazać, iż w sumie Koreańczycy są pozbawieni skrupułów, działają zgodnie z logiką i konfucjańskimi wartościami; stawia tezę, że w narodzie panuje równość, ale także hierarchia i każdy musi znać swoje miejsce. Raz są wyczuleni na piękno otaczającej ich natury, aby za chwilę być zaprezentować ich jako prostych osobników, którym nic nie jest potrzebne jedynie zaniechanie wszystkiego dla dobra grupy. Z jednej strony są nastawieni na grupę, zaś z drugiej potrafią być mściwi i zazdrośni o czyjeś powodzenie…. Dużo takich przykładów. Chociaż w tym całym zamieszaniu i kreowani momentami abstrakcyjnego obrazu Koreańczyków, zdołałam wyłapać jeden jedyny artykuł, w którym autor poddaje krytyce cząstkę koreańskości – koreański system edukacyjny. Mowa o artykule „Owczy pęd”, ostatni z części 3 – i w tym fragmencie nie sposób się z nim nie zgodzić, gdyż jedną z cząstek składającą się na bytność Korei Południowej, tej która powinna ulec zmianie i sami Koreańczycy to przyznają jest właśnie system edukacyjny:

(…) W dzisiejszych czasach koreańska oświata produkuje niczym w fabryce ludzie nieumiejących żyć i samodzielnie zdobywać bogatych doświadczeń, bez talentu potrzebnego do wkładu w życie społeczeństwa, ludzi jałowych i niekompetentnych. (…) Zamiast ludzi wyciągających rękę na ratunek topiącemu pojawiają się tacy, którzy sami odtrącą dłoń topiącej się osoby. (…) Żyjący w społeczeństwie rywalizacji młodzi ludzie zostali zmuszeni do przyjęcia nienaturalnego systemu wartości i wykształcenia sztucznego światopoglądu, co zaowocowało wieloma skutkami ubocznymi. (…)

Chcąc podsumować i zebrać w jedność moje myśli odnośnie lektury miałam i nadal mam dość spore problemy, iż książka przysparza wiele, ale to wiele mieszanych uczuć. Zważywszy na narodowość autora, artykuły stanowią układankę wyidealizowanej bajki o narodzie południowokoreańskim, można z czystym sercem stwierdzić, iż autor przejawia bardzo nacjonalistyczne poglądy niżeli obiektywne, co powinno być cechą dobrego, niezależnego dziennikarza. Książka stanowi ciekawe pole manewru badawczego dla koreanistów i badaczy tożsamości narodów, gdyż jawić się może jako obiekt badań nadmiernego patriotyzmu Koreańczyków i ich podejścia do własnego narodu. Jednakże dla osób dopiero poznających Koreę i niewiele wiedzących na jej temat radziłabym podejść do lektury z dystansem, gdyż raczej wprowadzi w błąd zaprezentowanym w nadinterpretowany sposób charakterem oraz strukturą koreańskiej tożsamości, a także poirytuje, gdyż my – ludzie z Zachodu – nie jesteśmy przedstawieni w pozytywnych barwach. No cóż, lektura jest specyficzna, to na pewno, i może zamieszać, a koreanistów przyprawić o gorączkę. Osobiście przyznam, że odłożę książkę na półkę i długo odczekam zanim do niej wrócę, gdyż namieszała w głowie, oj namieszała.

•••

Uzyskałam możliwość zapoznania się z książką pt. „Struktura świadomości Koreańczyków” Lee Gyutae dzięki uprzejmości wydawnictwa Kwiaty Orientu.

Kwiaty Orientu

서희

Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

  • 한•문•시

    LogoHanMunSinew

    Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć i tekstów bez mojego przyzwolenia.

    Dziękuję

  • Wizyt

    • 55 786
  • Archiwum

  • Reklamy
    %d blogerów lubi to: